piątek, 19 kwietnia 2013

000. Por qué son?

Siedziałam na zimnym krześle, zawsze się tak kończyło. Zawsze. Łzy mocno spływały po mojej twarzy. Wróciłam myślami do pamiętnego dnia.

Ciemne ulice, burza, ja i on. Siedzieliśmy w moim salonie jak zwykle rozmawiając, śmiejąc się i wygłupiając. Do czasu. Jeden telefon. Nie całe dwie minuty a zmieniły całe moje życie. Gdy po raz kolejny tego dnia bez powodu przeszedł mnie zimny dreszcz odezwał się mój telefon. 
- Dzień dobry. Pani Insolio?- usłyszałam głos mężczyzny w słuchawce.
- Owszem, o co chodzi?  
- Pani, rodzice... 
- Co z nimi?- przerwałam. 
- Musi pani przyjechać na rozpoznanie zwłok. Przykro mi. Szpital znajduje się na ulicy Sufrimneto. 
- Wiem. Dziękuję. Już jadę. 
Łzy obficie wypływały z moich oczu. Serce biło nadzwyczaj szybko. 
- Lotty? Co ci jest?- spytał podchodząc i obejmując mnie. 
- Zawieź mnie do szpitala na Sufrimento. 
- Lotty, ale co się stało? 
- Moi rodzice.- odparłam tylko i wyszłam z domu lekko chwiejąc się na nogach. 
- Czekaj!- usłyszałam jego krzyk, ale uszy miałam jakby zatkane. Ledwo się odwróciłam. Moi rodzice, tak bardzo ich kochałam. Otworzył drzwi do samochodu a ja wsiadłam. Kurczowo zaciskałam pięści. Kiedy podjechaliśmy pod szpital zrobiło mi się słabo. Dokładnie pamiętam każdy moment. Weszłam przez szklane drzwi do środka. Wojtek szedł zaraz za mną. 
- Dzień dobry. Nazywam się Lolita Insolio. Moi rodzice...
- Z wypadku, pamiętam. Proszę za mną. 
Jasnowłosa kobieta prowadziła nas w tylko jej znanym kierunku. Podszedł do nas lekarz. 
- Pani Insolio? 
- Tak. To ja.
- Proszę. 
Wpuścił mnie do zimnego pomieszczenia. Zimne powietrze spowodowało nowy napływ dreszczy. 
- Czy to pani rodzice?- spytał lekarz odsłaniając dwa ciała. Ciała moich rodziców. Łzy zatoczyły dobrze już znaną im drogę tego dnia po moich policzkach. 
- Tak.- wychrypiałam i wybiegłam z prosektorium. 
Dalsze wydarzenia zlewały się w jedną plamę. Przyłożyłam głowę do poduszki zastanawiając się ile jeszcze nocy będę to rozpamiętywać.

5 komentarzy:

  1. Ciekawie się zapowiada, czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie smutny prolog, niemniej jednak mam nadzieję, że jakoś się to ułoży. Z chęcią przeczytam kolejne rozdziały.
    Zapraszam do siebie:
    http://manutdlov.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Co to tam będzie w tym opowiadaniu ??Ciekawie się zapowiada no i smutnie :( Ale mam nadzieję że dalsze odcinki będą weselsze :D

    OdpowiedzUsuń